2012 - Rafał Kosik, Zygmunt Miłoszewski, Beata Pawlikowska, Małgorzata Kalicińska, Jacek Dehnel

Zacząłem od końca - opowiadanie Pawlikowskiej: beznadziejnie długie (50 stron!), beznadziejnie głupie, źle skonstruowane, nudne i mało śmieszne mimo wysiłków autorki, głębia myśli charakterystyczna dla prezentowanej przez autorkę filozofii (czytaj: głębi brak, za to płytkości 'skolko ugodno'). Pomieszanie z poplątaniem, ani ładu, ani składu, ani stylu. Kolumb, Hitler, "wąż do mnie podszedł", Sherlock Holmes i Einstein. A jakby tego wszystkiego było mało, to jeszcze na końcu napisano cdn...

Dehnel - opowiadanie krótkie, dowcipne, ładnie zbudowane, przyjemnie spuentowane. Zna się ten pan na krótkiej formie. Nasi tytani - śpiący rycerze spod Giewontu - spać mogą spokojnie:)

Kalicińska zaprezentowała klasyczną współczesną obyczajówkę. Historia kompromisów, wzlotów i upadków z wieloma odniesieniami do współczesnego światka polskiej polityki i rozrywki - kto chce niech rozszyfrowuje:) Historia o ludziach, ni to dobrych ni złych i o ironii losu. Zakończenie mnie rozczarowało, równie usilnym co bezsensownym, nawiązaniem do magicznej liczby 2012.

Kosik przedstawił porządne dystopijne SF. Świat zamknięty w upiornej destrukcyjnej pętli czasu. Warszawa jako futurystyczne blokowisko pełne umierających starców. Świat niczym wąż połykający własny ogon. Wielki PLUS za ten utwór.

Miłoszewski z nostalgią patrząc na Warszawę. Opowiadanie nienudne z tajemniczą intrygą w tle i rozwiązaniem w 2012. Przyczyną zamętu jest oczywiście kobieta, a WeZetka jest największym przysmakiem świata.

Pięciu autorów, pięć opowiadań - całość średniawa co najwyżej, choć Kosik zasługuje na więcej.

 

A--