Klara i półmrok - José Carlos Somoza
Jak daleko posunąć może się sztuka, dla której człowiek jest tworzywem. Nowoczesny teatr, balet, pantomima taniec, action painting czy body-art. Przenikliwość autora jest niezwykła. W jego powieści ludzie są płótnami, które się naciąga, gruntuje, wykreśla, szkicuje.... W jakiś przedziwny sposób autor sprawił, że jest to możliwe. Tylko krok w tę stronę i człowiek staje się przedmiotem. Malować na ludziach, gruntować ich psychikę, odczłowieczyć tak by stali się dziełami sztuki. Książka głęboko analizuje problem człowieka jako elementu dzieła sztuki. Poznajemy świat zarówno ze strony ludzkiego płótna pragnącego być dziełem sztuki, artystów tworzących obrady hiperdramatyczne, modeli sztuki użytkowej (ile można zarobić jako Lampa lub Krzesło?). Spotykamy również postaci miłośników i znawców hiperdramatyzmu trzymających takie dzieła w swoich domach. Gdzieś w szarej strefie dowiadujemy się też o ekstremalnych w tym już i tak ekstremalnym świecie gatunkach: groteskowych art-szokach czy sztuce splamionej obalającej tabu śmierci i cierpienia. Ta fikcja artystyczna jest niesłychanie sugestywna i szokująca. Podejrzewam jednak, że zdecydowanie bardziej szokująca w naszym kręgu kulturowym niż w dekadenckiej europie zachodniej. Przesłanie tej książki jest mimo wszystko dość proste i mówi o tym iż oderwanie od człowieczeństwa w różnych dziedzinach życia (w tym wypadku w sztuce) sprawia, że możemy przestać być ludźmi i stać się ... Artystami, czyli amoralnymi istotami pozbawionymi cech ludzkich. Pozycja ciężka, atakująca ludzką wrażliwość. Osobom obdarzonym silną literacką empatią zalecam dużą ostrożność. No i na koniec należy zauważyć, że to świetny thriller również jest.