Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków - Mary Roach
Mary to strasznie wścibskie i ciekawskie babsko. Tabu to jej pożywka. Gdzie by tu jeszcze zajrzeć, co by tu jeszcze.... A, truposz! No to dawaj go na tapetę! A tak poważnie, to książka jest ciekawsza niż myślałem i mniej naruszające tabu śmierci niż by się zdawało. Troszkę makabryczne są fragmenty opisujące procesy rozkładu i naturalistyczne doświadczenia autorki w kontaktach z ludźmi, którzy na co dzień pracują z martwymi. To tyle jeśli chodzi o makabrę. Reszta książki w sposób ciekawy przedstawia nam to, jak ważne jest to byśmy śmierć traktowali jako normalny aspekt naszego życia (!). Z szacunkiem, bez odrazy, akceptując nieuchronność tego zjawiska. Poznajemy też wiele zwyczajów i praktyk związanych z martwym ludzkim ciałem - tych dawniejszych i tych współczesnych. Z ciekawością przeczytałem o wielce cenionym (również współcześnie!) przysmaku w cokolwiek cywilizowanej Ameryce Północnej. Mam na myśli świeżutkie łożysko, smażone z cebulką, lub też podawane w sałatce jarzynowej. Tak, że jeśli akurat odwiedzacie świeżo upieczoną mamusię, dajmy na to w Kanadzie, to uważajcie co jecie. Mniam:)