Wojna Starka - Jack Campbell
Wojnę wygrywają sierżanci Recenzja książki Wojna Starka (Jack Campbell) Ocena: 7/10 Odczucia: 8/10 I stało się tak, że weteran niejednej kampanii, sierżant Ethan Stark , wyruszył na Księżyc, by tam w imieniu rządu i korporacji szerzyć Pax Americana… Tło tej dobrej, militarnej hard sf jest takie: Stany Zjednoczone, ostatnie i jedyne supermocarstwo ustaliło na świecie Pax Americana w imię którego przejęło wszystkie dostępne jeszcze złoża surowców na naszej planecie. Inne państwa wyruszyły więc na Księżyc by tam szukać szczęścia i bogactwa. I, o dziwo, znalazły. Stany Zjednoczone uznały, że to bezprawie i pod presją korporacji wysłały na Księżyc armię by również i tam Pax Americana zaczął obowiązywać. Był to początek wojny. W książce spotykamy klasyczny motyw sierżanta, który wie na czym polega wojna, wie co to honor, poświęcenie, odwaga i odpowiedzialność za swoich ludzi. Spotykamy tam również rzesze skorumpowanych i bezmyślnych oficerów oderwanych od rzeczywistości i oglądający pole walki tylko dzięki kamerom swoich podwładnych. To często spotykana w amerykańskiej literaturze militarystycznej krytyka łańcucha dowodzenia, a fakt, że autorem książki jest emerytowany oficer US Navy nadaje tej krytyce dodatkowego waloru. W opisanym świecie powstała tak silna dychotomia pomiędzy ludnością cywilną, a armią, a przy tym armia stała się tak duża, że powstały wręcz dwie osobne warstwy społeczne, oddzielone od siebie kulturowo i mentalnie: „cywilbanda” i „wojo” jak to ładnie określają wojacy. Rzadkością jest, że żołnierz wywodzi się z cywilnej rodziny. Ludzie żyjący w garnizonach poślubiają innych ludzi żyjących w garnizonach i ich dzieci – przyszli żołnierze – rodzą się i żyją w garnizonach. Z perspektywy Starka patrzymy na cywilów jak na jakiś inny gatunek. Dla Starka szokiem jest kiedy poznaje cywilów, którzy nie traktują go wrogo, którzy służą pomocą czy wykazują mu zrozumienie. Jeszcze innym aspektem społecznym jest zrównanie w wojsku kobiet i mężczyzn. Na równi spotykamy ich na stanowiskach oficerskich i w piechocie. Służba kobiet i mężczyzn jest równie wartościowa, są oni równie skuteczni i doceniani w każdej formacji wojskowej. Na tym tle poznajemy księżycowe dzieje sierżanta Starka i jego ludzi. Bierzemy z nimi udział w kolejnych misjach i wreszcie w wielkiej ofensywie. Sierżant Stark jest odpowiedzialny, dzielny, uczciwy, honorowy i odpowiedzialny (tak, wiem, że to już było, ale on naprawdę jest odpowiedzialny). Szczegółowe opisy działań wojennych, sprzętu i realiów nowoczesnego pola walki (nie tak znów odległego od współczesnych technologii wojskowych) sprawiają, że książka ta jest zdecydowanie hard w sensie gatunkowym. To bardzo prawdopodobne, że armia niedalekiej przyszłości będzie wyglądała właśnie tak, jak opisał ją Jack Campbell (a właśc. John G. Hemry), w końcu przecież wojskowy. Książkę polecam miłośnikom militarystycznej sf rodem z tradycji Haldemana, powinna przypaść do gustu również miłośnikom Davida Webera i ogólnie sympatykom militarnego nurtu w fantastyce. Jest to pierwsza część trylogii Starka (dostępne jest już "Dowództwo Starka", a na Krucjatę Starka przyjdzie nam chyba jeszcze trochę poczekać).