Infoszok - David Louis Edelman
Rzeczywista wirtualność. Żałuję, że nie mogę poświęcić tej recenzji więcej czasu, ale może to i lepiej bo skupię się na rzeczach dla mnie najistotniejszych i będę bardziej subiektywny:) D.L. Edelman stworzył świat przekonujący. Akcja książki rozgrywa się w przyszłości odległej od naszych czasów o circa pół milenium. Świat przeszedł niejedną zawieruchę, ale teraz mamy czasy dobrobytu i naukowej prosperity. Powszechna jest nanotechnologia, nie ma problemów z energią i mamy nawet teleportację, która jest jednak mało interesująca ze względu na rzeczywistość wirtualności. I tu mamy pierwszy ciekawy element scenografii. Wirtulaność jest nie do odróżnienia od realności. Dzięki nanotechnologii sterowanej oprogramowaniem bio/logicznym człowiek nie odróżnia wirtualizacji innego człowieka od jego postaci realnej. Wirtualizacje mogą wchodzić w interakcję z rzeczywistością! To śmiały, ale dobrze skomponowany element świata jaki wymyślił pan Edelman.Ludzie żyją w świecie, w którym za pomocą myśli łączą się z Morzem Danych (takim ichnim internetem) i doładowują sobie programy bio/logiczne sterując swoimi nanorobotami (np. w celu zmiany koloru oczu, poprawy brzmienia głosu, zasięgu wzroku czy zmian w metabolizmie). Akcja książki prowadzi nas ku rozgrywkom pomiędzy potentatami oprogramowania bio/logicznego i powstaniu nowej technologii zwanej Multirzeczywistością. Dzięki temu poznamy realia biznesu oprogramowania bio/logicznego i życia w korporacyjnym napięciu, ale nie poznamy ciekawych psychologicznych aspektów życia. Za to mamy więcej akcji, podchodów i handlowej polityki. Książka jest bardziej rozrywkowa niż refleksyjna. Oczywiście nieco refleksji o charakterze społecznym czy moralnym też się tam znajdzie. Czyta się dobrze, szybko, jest ciekawie, nietuzinkowo. Dobra książka, a więc teraz nieco minusów. Po pierwsze trochę schematów przeniesionych ze współczesnej cyber-pop-kultury. Tak mi to jakoś zalatywało motywami z japońskiego anime. No i ten królewsko/naukowy ród Surinów wytyczający drogę ludzkości kamieniami milowymi wielkich naukowych osiągnięć... Takie to jakieś zbyt przerysowane, zbyt papierowe. Taka... jakońska kreska, że się tak wyrażę. Po drugie zakończenie - takie jakieś nijakie. Na szczęście jest ciąg dalszy (i nawet leży u mnie na biurku:) więc niedosyt nie jest taki wielki. Podejrzewam jednak, że nie będzie to wyraźnie zarysowana trylogia, ale po prostu książka w trzech częściach (a to nie to samo!) . Po trzecie tytułowy Infoszok jakoś mnie nie przekonał. Nie wydał mi się takim faktycznym mocnym akcentem, który nadawałby się na tytuł. Owszem słowo brzmi fajnie, ale nie ma właściwego (dominującego) miejsca w fabule. Na koniec kilka ciekawostek. W treści książki umieszczono kody QR, pod którymi kryją się hasła, myśli i uzupełnienia treści. Warto podczas czytania mieć pod ręką komórkę z odpowiednią aplikacją. Książka zawiera kilka dodatków: słowniczek neologizmów, historię świata, opis zasad którym podlega wirtualność itp. Może to i ciekawe, ale ja bym na miejscu autora to odpuścił. Po co wyjaśniać wszystko do końca? No ale dodatki są i sobie możemy wszystko dokładnie w głowie poukładać. W ostatnim zdaniu podziękowań, autor dziękuje Victorii Blackeway Edelman za to, że nakłoniła go do rezygnacji z postaci Ferrisa. Fajnie ;)