Lśniące dziewczyny - Lauren Beukes
"Lśniące dziewczyny" określiłbym jako weird fantasy. To ciekawa konstrukcja malowanych w naszej głowie przez autorkę obrazów. Przemawia do nas niesłychana plastyczność przedstawianych scen, które wydają się oderwane od siebie, ale pozostają ciągle osnute wokół okrutnych zbrodni popełnianych przez Harpera Curtisa. Harper Curtis podróżuje w czasie dzięki magii Domu, do którego trafia pozornie przez przypadek. Dom wysyła go ku "lśniącym dziewczynom", które stają się jego ofiarami. Lśnią, więc muszą umrzeć… Wydaje się to majakami psychopaty, ale mimo że Harper Curtis niewątpliwie przejawia psychopatyczne skłonności, to Dom wysyła go ku jego ofiarom w sposób nader realny. Harper podąża krętymi ścieżkami czasu napotykając swoje ofiary jako małe dziewczynki by później spotkać się z dorosłymi już kobietami. Czasami spotyka się z nimi zanim je zabije, czasami przychodzi do nich już po tym jak je uśmierci. A uśmierca je zawsze, niezawodnie, okrutnie… Motyw podróży w czasie jest starannie dopracowany. Czasowe pętle, pozorne paradoksy, ciągi zdarzeń nie mające początku ani końca powielające się bez końca są przedstawione w sposób systematyczny. Ta powieść zapętla się sama w sobie, tak jak zapętlają się myśli i uczynki Harpera Curtisa, który robi to o czym wie, że już zrobił. Zabija doktora, bo już wcześniej znalazł go martwego. Wciąż zabija. Harpera Curtisa można by potraktować jako ofiarę Domu, można by się nad nim litować, ale jest to postać tak potworna i demoniczna, że nie sposób tak o nim myśleć. Kirby jest jedną ze „lśniących dziewczyn”. Przeżywa napaść Harpera Curtisa i choć to przeżycie przeobraża ją psychicznie, to nadal żyje i pragnie dopaść swojego oprawcę. Jej niezwykłe poszukiwania doprowadzą w końcu do konfrontacji z demonicznym wysłannikiem Domu, ale zanim to nastąpi poznamy losy pozostałych „lśniących dziewczyn” odmalowane z ogromną dbałością o szczegóły i realia epoki, niezależnie od tego czy są to czasy nam współczesne (koniec XX wieku), czy też lata Wielkiego Kryzysu (początek XX wieku), czy też okres wojny, lata 50. czy 70. Książka prezentuje panoramę Ameryki XX wieku w krótkich opisach knajp, scenek z życia codziennego, drobnych zdarzeń, przemyśleń bohaterów, dla których te czasy są współczesnością. Autorka zachwyciła mnie tą dbałością o detal. Książka jest świetnie napisana, fabuła osnuta na czasowych pętlach nie pozwala się nudzić i przysparza co chwilę jakąś niespodziankę, portrety psychologiczne postaci są rozbudowane i głębokie, a akcja co chwilę przyspiesza do coraz bardziej dramatycznych zdarzeń. Charakterystyczna jest też zwięzłość autorki. Lauren Beukes potrafi w kilku zdaniach odrysować szczegółowo scenerię zdarzeń. Myślę, że nie bez znaczenia jest tu, że jest ona scenarzystką komiksów, gdzie zwięzłość jest wręcz koniecznością. Oczywiście polecam tę książkę zarówno jako trzymający w napięciu thriller jak i porządną dawkę fantastyki. A--