Eryk - Terry Pratchett
Jaki Faust, taki Mefistofeles Recenzja książki Eryk (Terry Pratchett) Ocena: 6/10 Odczucia: 6/10 Nieletni Faust, tj. Eryk wywołał wyjątkowo nieudanego demona w postaci, znanego skądinąd, Rincewinda, za którym podąża jego nieodłączny Bagaż. Eryk w kwestii demonów zasadniczo liczyłby na sukkuba, ale wyszło jak wyszło. W sumie to na sukkuba liczył tak naprawdę jego dziadek, po którym Eryk odziedziczył magiczną smykałkę, a sam Eryk liczył bardziej na wieczne życie, władze nad światem – takie rzeczy . Ta zaledwie stustronicowa książeczka to swego rodzaju przerywnik pomiędzy innymi historiami o Świecie Dysku. Jeśli już znacie temat, to uśmiechniecie się kilka razy. Jest pratchettowski humor, jest sporo nawiązań, jest zabawnie, a ponieważ bohaterem jest Rincewind, jest również chaotycznie, ale tylko pod warunkiem, że wiecie już co i jak w Świecie Dysku. Swoją drogą wszystkie historie, w których występuje Rincewind wydają mi się mocno chaotyczne. Brak mi w tej książce głównego wątku dającego poczucie czytelniczego bezpieczeństwa. To największa wada tej opowieści. Brak też bohatera budzącego, któremu mógłbym z (w miarę) czystym sumieniem kibicować. Podsumowując: tak, dla fanów Świata Dysku, nie dla reszty świata, a tak ogólnie, jak na Pratchetta poziom jest średni .