Rogi - Joe Hill
Rogi, widły i węże Recenzja książki Rogi (Joe Hill) Ocena: 6/10 Odczucia: 3/10 Opowieść o … miłości? Ta książka jest brudna - brudne emocje, brudne uczucia, brudny język. Ig, Merrin, Lee – trójkąt grzechu i zbrodni. Czy ktoś z tych trojga jest bez winy, czy ktoś jest czysty mimo zbrukania? Gdzie tu miejsce na miłość? Znajdzie się ono w cichej przystani czystego uczucia pomiędzy Igiem a Merrin, w ich białym domku na drzewie, w którym raz zagościli i którego nie udało im się już nigdy więcej odnaleźć. Miłość, która zdarzyła się mimo wszystko i nic nie mogło jej unieważnić. Ani upadek Iga, ani okrutna śmierć Merrin, ani chory umysł psychopatycznego Lee. Są też rogi, o tak, rogi – znak szatana, lecz paradoksalnie to nie obdarzony rogami, atrybutem diabła, Ig jest tu negatywną postacią. Rogi są katalizatorem, a zło jest w ludziach, w ich sercach i myślach. Rogi każą ludziom mówić prawdę, każą im mówić o swoich grzechach, każą im odkrywać swoje mroczne tajemnice. Akcja książki toczy się i gmatwa, retrospekcje mieszają akcję, postaci nabierają coraz większej głębi, historia staje się coraz mroczniejsza, ludzie coraz bardziej zbrukani. Wreszcie nadchodzi moment kulminacji, w którym autor nie szczędzi nam zaskoczeń i dramatyzmu. I najmocniejszy akcent tej książki: kazanie Iga natchnionego duchem Złego w starej odlewni, wśród węży, mocne, obrazoburcze, pełne herezji. Wszystko to jest niewątpliwe zaletami tej książki. Męczy trochę przydługie zakończenie wygaszające poszczególne wątki - osobiście wolę niedopowiedzenia. Czy Joe Hill pisze o prawdziwej Ameryce - zakłamanej, wulgarnej, brudnej i grzesznej pod powierzchowną warstewką wszechobecnego uśmiechu i poklepywania po plecach? Czy ten widoczny świat naprawdę jest tylko pozorem, złudzeniem, a ludzie są workami pełnymi kłamstwa i obłudy, przy każdej okazji zdradzają i grzeszą myślą i uczynkiem? Czy to jest świat, w którym diabeł, katalizator grzechu, staje się kimś… sympatycznym? Trudno polecać tę książkę. Jest mroczna, ciężka, dołująca. Więcej tu nieszczęścia i brudu ludzkich myśli. Nie, nie podobała mi się i więcej po nią nie sięgnę. Być może również nie sięgnę po żadną inną książkę niewątpliwie utalentowanego Joe Hilla (nota bene syna Stephena Kinga). Musze jednak przyznać, że jest to książka dobrze napisana, poruszająca, dająca do myślenia. Warto przeczytać końcowe „podziękowania i wyznania”. Zwykle pomijam takie końcowe reminiscencje, ale w tym wypadku przeczytałem je z ciekawością. Nie są to typowe podziękowania dla korektora i dla żony za cierpliwość, ale jest to coś, co powie nam więcej o samej książce i jej autorze.