Zakazana archeologia: ukryta historia człowieka - Michael A. Cremo, Richard L. Thompson
Biorąc pod uwagę, że książkę napisało dwóch amerykańskich hinduistów, można oczekiwać wielu ciekawych teorii rodem z wed z domieszką amerykańskiego ducha. Można również oczekiwać głoszenia ich z zapałem godnym neofitów, którzy nawet przybrali sobie fajurskie hinduistyczne ksywki. Oczekuję po tej głębokiej analizie naukowej mocy atrakcji i ubawu po pachy. Są spore szanse, że panowie Drutakarma i Sadaputa Dasowie zostaną jednymi z moich ulubieńców:) [przed przeczytaniem] *** Ech, ech, ech.... Poświęciłem dwie godziny na przejrzenie tej pozycji. Nie miałem racji - panowie Dasowie nie zostali moimi ulubieńcami. Po pierwsze nic nowego. Naczytałem się kiedyś Danikena (oj, naczytałem...) - był bardziej kreatywny, a poza tym był praktykiem - jeździł po świecie i tam wymyślał swoje "rewelacje". Panowie Dasowie to teoretycy. Przejrzeli archiwa i wyciągnęli naukowe wnioski. Co prawda żaden z nich nie jest naukowcem, a w szczególności archeologiem, ale to oczywiście nie przeszkadza w odkryciu spisku "filtrowania informacji". Tak więc spisek został odkryty i obnażony w całej swojej cynicznej naturze. Jak coś nie pasuje do teorii ewolucji, to jest "filtrowane" i poddawane naukowemu ostracyzmowi. Spisek w sam raz na jakiś fajny serial. A teraz czas na dowody - to po drugie. Pseudonaukowy wywód opiera się na datowani znalezisk. Oj, z tym datowaniem to jest jednak kłopot. Na podstawie błędnych założeń autorowie wyciągają błędne wnioski co w zasadzie można uznać za logiczną konsekwencję. Praca jest więc logiczna. Metody datowania nie są niestety ani pewne, ani stuprocentowo skuteczne. A im dalej w las (znaczy im dalej w czas) tym mniej dokładne. W każdym bądź razie problemy z datowaniem były zawsze wodą na młyn paleoastronautyki i innych pseudonauk. Jadnakowoż to tylko i nadal problemy z datowaniem... Powiem tak: nudy, nudy, nudy... Prace Danikena są zdecydowanie ciekawsze i styl bardziej potoczysty, chociaż to banialuki tego samego sortu. Wedy mówią, że świat został stworzony i w zasadzie wykluczają ewolucję i mogą sobie panowie autorzy w to wierzyć i nie ma z tym problemu. Taki ich wybór i wolność. Po cóż jednak udowadniać swoją wiarę jakimiś pseudonaukowymi wynurzeniami, tego nie rozumiem i pojąć nie mogę, ale cóż, pisać każdy może... i o czym chce, bo niby czemu nie? [po "przeczytaniu"] I żeby nie było - jak ktoś lubi spiski i inne tajemnice, to warto i tej "kontrowersyjnej" pozycji skosztować. Polecam fanom pseudonauki. [refleksja końcowa:)]